Legends of Might and Magic

Legends of Might and Magic
1 vote, 4.00 avg. rating (81% score)

Legends of Might and Magic

Seria Might & Magic liczy już sobie 14 lat. Jej kwintesencją są oczywiście znakomite, klasyczne gry RPG z numerkami od 1 do 8 przy tytule, lecz rozgłos zyskał także świetny tryptyk strategii turowych Heroes Of Might & Magic. Nieco gorzej sprzedawał się za to Crusaders Of Might & Magic, należący do wciąż modnego gatunku TPP. Latem tego roku w sklepach pojawi się pierwsza gra sieciowa nawiązująca do popularnej serii – Legends Of Might & Magic. Myli się jednak ten, kto sądzi, iż programiści 3DO kończą właśnie prace nad kolejnym online-RPG, mającym zdetronizować słynną Ultimę Online. Legendy Mocy i Magii przypominać Unreal Tournament (a raczej Rune: Halls Of Valhalla), tyle że w łapach graczy pojawią się siekiery, łuki i miecze. Jednym słowem kolejna gra akcji z delikatną domieszką RPG!
W zabawie wziąć udział może do 16 graczy podzielonych na dwie konkurencyjne drużyny. Na początku wybierają oni wojowników. W Legends Of Might & Magic będzie ich sześcioro, trójka dobrych i trójka złych. Wśród tych pierwszych już dziś wyróżnia się Paladyn, twardy i odważny mięśniak kochający wywijać swoim mieczem stojąc twarzą w twarz ze swoim przeciwnikiem. Towarzyszą mu: Czarodziejka, która jak na kobietę przystało, braki w sile rekompensuje znakomitymi umiejętnościami walki z dystansu oraz Druid, barczysty miłośnik natury, łączący w sobie cechy dwóch poprzednich postaci. Po stronie zła panoszą się: Kobieta-Wojownik, nosząca potężny topór za pasem i lubująca się w walce z bliska, Łucznik, właściciel najcelniejszego oka w okolicy i Heretyk, stanowiący kombinację ich obu.
Problem w tym, że z bronią nie jest tak łatwo jak w Quake 3 Arena, nie leży ona w co drugim kącie i nie czeka na zmiłowanie. Pod tym względem Legends Of Might & Magic przypominają raczej Half-Life: Counterstrike, gdzie na dobrego guna trzeba wpierw było zapracować. Nie oznacza to oczywiście, że w grze zabraknie sprzętu – przygotowanych zostanie aż 18 narzędzi śmierci (9 Might, 9 Magic), z których 12 dostępnych będzie dla wszystkich walczących, zaś 6 tylko dla konkretnej klasy. To wśród nich znajdzie się Łuk z Okiem Maga (Wizzard’s Eye Bow), co pozwoli strzelać z widoku FPP i kierować strzałą podczas lotu, Młot Wstrząsów (Earthquake Hammer) zadający potworne obrażenia i Różdżka Drugiego Widoku (Wand Of Second Sight), posiadająca funkcję zoomowania! Zdobywać się będzie owe bronie w zamian za punkty zdobyte na placu boju, w każdej z pięciominutowych rund. Warto, bo niemal każdy młot czy miecz można wykorzystywać na dwa różne sposoby – waląc nim przez łeb bądź ciskając w przeciwnika.
Przygotowano 25 map. Każda z nich powiązana jest z jakimś wydarzeniem ze świata Might & Magic, np. z Xeen czy Erathią. Wśród trybów gry pojawią się Miecz w Kamieniu (Sword In A Stone), będący wariacją na temat CTF, polegającą na przenoszeniu tytułowego miecza z punktu centralnego mapy do punktu zrzutu. Co ciekawe, bronią tą można się posługiwać! Eskorta (Escort The Warlord) sprowadza się do eskortowania jednego z członków drużyny, wyposażonego zresztą w znakomitą broń i tarczę ochronną, w określone miejsce zwane sanktuarium. Przeciwna drużyna musi go oczywiście zlikwidować. Odsiecz dla Księżniczki (Rescue The Princess) tro z kolei walka o zakładniczkę, którą to należy odbić i sprowadzić z powrotem do domu, zaś Usiecz Smoka (Slay The Dragon) przypomina znanego z Quake 3: Team Arena Oberloada. Potężny, ziejący ogniem gad musi zostać usiekany i kto zrobi to pierwszy, wygrywa. Rozważany jest też tryb Arena Potworów (Monster Arena), w którym to gracze likwidować będą hordy pałających nienawiścią straszydeł.
Gra zapowiada się interesująco. Co prawda bardzo daleka jest od RPG-owskich korzeni serii i ma na bakier z realizmem (podobnie jak w Unreal Tournament, jeden celny strzał nie oznacza kolejnego trupa), lecz mimo wszystko pozostaje elementem biznesu o nazwie Might & Magic. Miejmy nadzieje, że świadomi tego programiści nie popuszczą i przygotują naprawdę przyzwoite danie. Pytanie tylko, czy na nasze łącza?

About the author